- Prąd wyłączyli! Koniec świata, co? - kilka dni temu zapytał mój sąsiad. Starszy pan uśmiechnął się lekko, sądził pewnie, że bierze mnie pod włos. - A wie pan, że nie? Tak myślałam, ale nie. Końca świata nie było. I gdyby starszy pan nie schował się do swojego mieszkania (a mnie nie wołała córeczka), być może opowiedziałabym mu o tym, jak przyjemnie było...
Dziś opowieść jak z horroru, ale czym innym nie jest ząbkowanie malucha, jak horrorem właśnie. Pewnego listopadowego dnia gumowy mózg pospieszył z pomocą, łagodząc ból dziąseł. Nie ma to jak mądra zagryzka. ...
W mieszkaniu mojej babci stoi lakierowana meblościanka; dzisiaj doceniam niezwykły wzór ze słojów drewna (powracam tym samym do dziecięcych fascynacji tymi kołami i okręgami, która wydała mi się w okresie lat nastu przeżytkiem, czymś niemodnym, może babcinym właśnie). Jedną z jej części stanowią dwie półki ukryte za szkłem, a tam kolekcja babci: porcelana i kryształy, polerowane w okresie przedświątecznym, bo i na święta...
Dla jutra lekceważy się to, co je dziś cieszy, smuci, dziwi, gniewa, zajmuje. Dla jutra, którego ani nie rozumie, ani ma potrzebę rozumieć, kradnie się lata życia, wiele lat. Janusz Korczak, Jak kochać dziecko. Dziecko w rodzinie ...
W poprzednim poście zatytułowanym w ten sposób (TUTAJ) pokazywałam, w jaki sposób rozgościł się w naszym pokoju dziennym kosz Mojżesza, a w nim nasza mała córeńka. Córeńka jednak rosła i po pięciu miesiącach kosz zaczynał być dla niej ciasnawy. Natura wie, co robi, bowiem w lipcu miała urodzić się kolejna przedstawicielka płci pięknej i użytkowniczka kosza - jego wymiana na łóżeczko zbiegła się...
patenty SuperMatki: farba kredowa i konceptów kilka w starciu z prezentem z rodziny "hihi-haha", czyli jak uratować coś, co chcesz wyrzucić
do oglÄ…dania listopada 30, 2016
Mój
mąż (wtedy jeszcze chłopak) podarował mi na osiemnaste urodziny (prócz
innych prezentów, np. obrzucenia osiemnastoma balonami z wypisanymi na
nich życzeniami)... prawo jazdy ze sklejki. Prezent z rodzaju tych
"dowcipnych". Koncept przedmiotu zasadzał się na połączeniu ze sobą
dwóch kawałków drewna i przyklejeniu wewnątrz przewrotnej historyjki
szybkiego podrywu. W narrację wpleciono odpowiadające poszczególnym
sytuacjom znaki drogowe (np. zwężenie ulicy symbolizowało rozchylanie
niewieścich nóg), a całość zakończono mocną puentą i... prezerwatywą w
prezencie. Ot, moje własne "prawko".
Książeczka była przeczytana(łamane przez)obejrzana dosłownie raz (liczbowo: 1). Tego samego dnia wylądowała na regale, na najwyższej półce, i przesiedziała tam... kilkanaście lat. Niedawno robiłam przegląd książek (po mniej więcej dekadzie warto sprawdzić, czy posiadane w księgozbiorze pozycje wciąż tak samo nas interesują, wciągają, pociągają... czy może dać im życie w rękach kogoś innego?) i natknęłam się na nią. Wyrzucić? - pierwotnie tak właśnie chciałam zrobić. Ale mąż był bardziej uważny i błyskotliwy. A może odklej środek, a deski wykorzystaj? - rzucił od razu. Że też sama na to nie wpadłam! Nie minęło pięć minut, a już cała rodzina była zaangażowana w zrywanie historii podrywu. (Dzieci miały największą frajdę - zwłaszcza najmłodsze!)

Moi superbohaterowie w ilości trzech (TatoMąż, Marion oraz Mały John) dzielnie zdarli powłokę, pozostało zająć się resztą. Tutaj wspomogłam się magicznym artefaktem: farbą kredową (Benjamin Moore, kolor Swallow's Tale). Wyszło zacnie.
Ramkę można również wykonać samemu:
wystarczą dwa kawałki drewna (sklejki, deski) oraz zawiasy (plus śrubki
i narzędzia). Do tego farba, jeśli zamierzacie - jak ja - swoją
pomalować. Jeśli macie palco-wkręty, pójdzie jeszcze szybciej.
Do czego można wykorzystać taką ramkę? Kilka pomysłów umieściłam TUTAJ, poniżej zaprezentuję swój ulubiony...
Nie będę ukrywać - inspirowana TYM przedmiotem. Bardzo podoba mi się takie nietypowe podejście do gadżetów czy elektroniki, z którą trudno nam się rozstawać... Dzieci widzą nas podłączonych do komputera, telefonu, doszukują się w tym jakichś nieziemskich doświadczeń (mina Marion na widok mojego telefonu mówi sama za siebie), a tu proszę... Pobudzająca forma, ale przemycenie świata analogowego, o wiele bardziej kreatywnego. Co mnie urzekło: Mały John nie miał żadnego problemu z włączeniem się do zabawy - z miejsca zaczął udawać, że naprawdę gra w grę i steruje rakietą, a nasza nakręcana i szalona metalowa mysz to... myszka komputerowa!
Do czego można wykorzystać taką ramkę? Kilka pomysłów umieściłam TUTAJ, poniżej zaprezentuję swój ulubiony...
laptop analogowy dla dziecka
(czyli mówię "nie" elektronice w prezencie dla przedszkolaka, jednocześnie prezentując mu komputer ;))
Nie będę ukrywać - inspirowana TYM przedmiotem. Bardzo podoba mi się takie nietypowe podejście do gadżetów czy elektroniki, z którą trudno nam się rozstawać... Dzieci widzą nas podłączonych do komputera, telefonu, doszukują się w tym jakichś nieziemskich doświadczeń (mina Marion na widok mojego telefonu mówi sama za siebie), a tu proszę... Pobudzająca forma, ale przemycenie świata analogowego, o wiele bardziej kreatywnego. Co mnie urzekło: Mały John nie miał żadnego problemu z włączeniem się do zabawy - z miejsca zaczął udawać, że naprawdę gra w grę i steruje rakietą, a nasza nakręcana i szalona metalowa mysz to... myszka komputerowa!
#cherrywoodstories na Instagramie
copyrights | prawa autorskie
Wszystkie zdjęcia na blogu - chyba że zaznaczyłam inaczej - są mojego autorstwa. Kopiowanie ich i/lub rozpowszechnianie bez mojej zgody i/lub podania źródła jest łamaniem praw autorskich.
NIE zgadzam się na kopiowanie i wykorzystywanie zdjęć moich dzieci bez mojej pisemnej zgody.